Super Softy

Serwis z najlepszym i najbardziej aktualnym oprogramowaniem do komputera

FASCYNUJĄCA ARYTMETYKA

I jeszcze jedno .Cały czas nie mogę się oprzeć myśli, iż należy się spieszyć. Problemy, które stawia telewizja, są problemami dnia. To problemy aktualne. Minie rok i wszystko być może będzie brzmieć i wyglą­dać inaczej. Pisząc o współczesnej telewizji przede wszy­stkim pragnie się przytoczyć niektóre cyfry, po­przeć nimi swoje rozważania.Oto kilka pytań, które nasuwają mi się: ^ Ilu ludzi (przeciętnie) ogląda codziennie pro­gram telewizji moskiewskiej? Jak pod względem ilościowym zmienia się skład tej widowni? Innymi słowy, ilu widzów liczy widownia, jeśli program telewizyjny, jak to się mówi, jest „bombowy”? A ilu, gdy „cha­łowy”?

WYBRANE ZAGADNIENIA

Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to bardzo trudne. Oczywiście nie sprzyja przejrzystości wy­wodu i prowadzi niewątpliwie do pstrokacizny ga­tunkowej, nie mam co do tego złudzeń. I oczy­wiście nie zapomniałem o znikomej korzyści wy­nikającej z trzymania dwóch srok za ogon. „Wybranymi zagadnieniami” będą zajmować się inni, ci, którzy zaczną pisać o telewizji za kilka lat. Gdy zostaną już określone kanony telewizji jako nowej możliwości estetycz­nej, ułożony jej alfabet estetyczny, gdy sprecy­zowany zostanie jednolity punkt widzenia na te­lewizję jako zjawisko socjalne i estetyczne, pre­zentujące na forum historii nasz XX wiek.

W ROZWAŻANIACH TEORETYCZNYCH

Może być mowa zarówno o ścisłych – rozwa­żaniach teoretycznych, – jak i swobodnym „eseju” w tonie liryczno-psychologicznym.Koniecznie należy dokonać wyboru. Jednak im bardziej zastanawiam się, tym wy­raźniej rozumiem, że w odniesieniu do telewizji jakieś ograniczenie narracji, kierowanie jej. w je­den nurt jest niesłuszne, a nawet niemożliwe. Tu się wszystko łączy, scala w jedno: socjologia  estetyka, pozytywy i negatywy, twój bezpośred­ni, jednostkowy odbiór i reakcja widowni, liczą­cej niejeden milion osób. Dziś, wydaje mi się, nie ma innej możliwości — trzeba pisać od razu o wszystkim.

PODRÓŻE W CZASIE

Jak się okazuje, autor będący w średnim wie­ku (nazwijmy to tak) może pozwolić sobie na dość rozległe podróże w czasie. Podejrzewam, że za wszystkie te osobiste dygresje dostanie się: auto-, rowi od któregoś z czytelników – po głowie. Może powie szczerze:. „nie obchodzi mnie autor, inte­resuje mnie obiektywne zaprezentowanie mate­riału”… Lecz autor, wydaje mi.się, ma na swoje usprawiedliwienie to, że pisze swą książkę z po­zycji widza. Przecież książka nie nazy­wa się po prcstu. „Telewizja” lub „Co to jest te­lewizja?”, ale Telewizja i my: A „my” — to za­równo „oni”, „ty”, jak „ja”

WKROCZENIE W ŻYCIE

W jaki sposób szfuka wkroczyła w życie moje­go pokolenia? Czym dla nas była? Jakie, powta­rzam, były formy naszego obcowania z nią? I ja­ką rewizję pojęć przeprowadziliśmy właśnie z chwilą pojawienia się telewizji? Nie wiem dlaczego, utkwiło mi w pamięci to, jak w nocy ustawialiśmy się w kolejce po bilety do Teatru Artystycznego. Niezapomniany jest ów widok ludzi siedzących na skraju trotuarów po obu stronach ulicy. I wątpliwe jest, czy ci, którzy dziś mają tyle lat co autor – wówczas i dla któ­rych MChAT jest wyłącznie teatrem dla przy- jezinyrfw isłużbowo, zrozumieją, dlaczego i dziś, flfe^Wa^amc na nic, ze szczególnym, nie dającym się opisać uczuciem, przekraczamy próg tego tea­tru i z takim wzruszeniem patrzymy na czajkę zdobiącą kurtynę.